Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania główne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania główne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2015

Czekoladowe naleśniki z nadzieniem serowo-migdałowym

Aura na dworze poraża dziś szarością, smutkiem, nic tylko położyć się pod kocykiem i poczytać. Ja spróbowałam nadać temu deszczowemu popołudniu trochę osłody i przygotowałam pyszne naleśniki czekoladowe z nadzieniem serowym z dodatkiem płatków migdałowych i oleju lnianego. Zapewne część z Was słyszała już o wielu pozytywnych właściwościach tego oleju, wymienię te najważniejsze. Olej lniany, dzięki dużej zawartości nienasyconych kwasów omega-3 i omega-6, obniża poziom złego cholesterolu, a także wpływa zbawiennie na naszą urodę, przede wszystkim skórę, gdyż ma dużo witaminy E. Dzięki obecności tej witaminy pomaga zmniejszyć ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia. Do ciasta naleśnikowego użyłam mąkę ryżową i myślę, że był to dobry wybór.

Ten przepis bierze udział w konkursie "Kulinarne wyprawy z Olejami Świata" opublikowanym w serwisie durszlak.pl


Składniki na ciasto naleśnikowe:
    Kulinarne wyprawy z Olejami Świata
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki ryżowej (może być inna)
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki wody
  • 4 łyżki gorzkiego kakao
  • Szczypta soli
  • Olej do smażenia

Składniki na nadzienie:
  • 1 biały twaróg chudy (250 gram)
  • 1 mały jogurt grecki 
  • 3 łyżki oleju lnianego firmy Oleofarm
  • 2 łyżki miodu z kwiatu pomarańczy (spokojnie może być inny)
  • 2 łyżki płatków migdałów uprażonych na patelni

Przygotowanie:

Składniki na ciasto naleśnikowe dokładnie wymieszałam za pomocą trzepaczki i smażyłam naleśniki na rozgrzanej patelni.

Biały twaróg rozgniotłam za pomocą widelca, dodałam jogurt grecki, miód, olej lniany i uprażone wcześniej płatki migdałów. Farsz bardzo dobrze wymieszałam i nadziewałam nim usmażone naleśniki. Smacznego!




niedziela, 27 września 2015

Pieczone burgery z indyka

Miała być cielęcina ale poluję na nią już od kilku dni i nie mogę dotrzeć do odpowiedniego sklepu. Zamiennikiem okazał się indyk w wersji mielonej, który finalnie zamienił się w burgery upieczone na ruszcie. Właściwie nie mięso w tych burgerach jest najważniejsze, a sposób przygotowania. Zdecydowałam się na mój ulubiony, czyli pieczenie. Tym razem bezpośrednio na ruszcie posmarowanym lekko oliwą. Smak mnie zaskoczył, bo niby burgery okazały się podobne do tradycyjnych mielonych, a jednak wyczuwalny brak tłuszczu robi swoje. Z pewnością jest to zdrowa odmiana i nie wymaga przekładania co chwilę, a czas, jak wiecie, jest teraz cenny. 

 Składniki:

  • 0,5 kg mielonego mięsa z indyka
  • 1 mała cebula
  • 1 jajko
  • 2 łyżki mąki orkiszowej
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • Szczypta soli himalajskiej, szczypta pieprzu czarnego, szczypta czosnku suszonego
  • Oliwa z oliwek do wysmarowania blachy

Przygotowanie:

Mięso przyprawiłam i połączyłam z pokrojoną drobno cebulą. Dobrze jest zostawić mięso w przyprawach na kilkanaście minut, aby jak najwięcej wchłonęło. Piekarnik rozgrzałam na 180 stopni, do mięsa dodałam jajko, a następnie mąkę i wszystko wymieszałam rękoma (dosłownie). Oczywiście, można burgery przygotować w wersji jeszcze bardziej light i nie dodawać ani jajka ani mąki. Ruszt posmarowałam lekko oliwą z oliwek, aby nie mieć problemu ze zdjęciem burgerów. Formowałam z mięsa okrągłe burgery i układałam na ruszcie, lekko je ugniatając, by były bardziej płaskie. 
 

Piekłam przez około 30-40 minut, ale czas lepiej kontrolować zaglądając do piekarnika, bo mogą się szybko spiec.

Takie burgery warto zjeść chociażby z sałatą, pomidorem i pełnoziarnistą bułką, ale równie dobrze mogą być podane w towarzystwie samej sałaty i ryżu.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Pomidorowe leczo z kurczakiem i kaszą pęczak

Wczoraj nasz lasek za oknem wierzgał jak pies ogonem. To wszystko za sprawą porywistych frontów, jakie nadciągnęły nad Warszawę. Burza dla niektórych piękna, a dla niektórych straszna, na szczęście jest już tylko w pamięci. Dziś może troszkę chłodniej, ale za to bardziej rześko, a co za tym idzie, zamiast orzeźwiającego koktajlu przyszło mi ugotować danie iście obiadowe. No dobra… I tak bym je ugotowała, bo głodować w pracy nie zamierzam :) Tym razem postawiłam na warzywa, które zazwyczaj widzimy w leczo, ale połączyłam je z kurczakiem i kaszą pęczak. Wyszło ciekawie, a że jak zwykle garnek był pełny, to obiadek mamy zapewniony do środy włącznie.

Składniki:
  • 2 woreczki kaszy pęczak (po 100 gram każdy)
  • 0,5 kg piersi z kurczaka
  • 2 cukinie
  • 3/4 puszki kukurydzy
  • 1 papryka czerwona
  • 2 pomidory
  • 1 cebula
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • Pieprz czarny, sól himalajska, zioła prowansalskie, pieprz cayenne
  • Łyżka oleju rzepakowego

Przygotowanie:

Cebulę i paprykę pokroiłam drobno i podsmażyłam na oleju rzepakowym. Dodałam kurczaka i smażyłam aż kurczak przestał być surowy. Następnie dodałam kukurydzę i pokrojoną w pół-plasterki cukinię, przyprawiłam. Po kilku minutach dodałam jeszcze obrane i pokrojone w kostkę pomidory. Dusiłam pod przykrywką, aż warzywa zmiękły i na koniec dodałam koncentrat pomidorowy.

Kaszę pęczak ugotowałam zgodnie z przepisem na opakowaniu i wymieszałam z przygotowanym sosem warzywnym. Tak powstało danie jednogarnkowe idealne na lato. Dodam, że teraz najlepsza jest pora na takie leczo, bo nie jest to danie kosztowne (cukinia, pomidory i papryka są przecież teraz najtańsze i warto korzystać :) ) Smacznego.

sobota, 18 lipca 2015

Pomidorowe spaghetti z mięsem i pesto bazyliowo-miętowym

Niektórzy wiedzą, a niektórzy się dowiedzą, że lubię przepisy, które zachwycą smakiem, a które nie wymagają kilkugodzinnego zaangażowania. Spaghetti jest takim pomysłem, który wielu przychodzi do głowy, jeśli trzeba przygotować coś na szybko. Jak widać, nie inaczej jest ze mną. Ja oczywiście nie decyduję się na sos ze słoika, czy gotowy z opakowania, bo wiem, że przygotowanie własnego jest naprawdę proste, a smak o niebo lepszy. Dziś proponuję makaron z chudym mięsem mielonym w sosie ze świeżych pomidorów w towarzystwie pesto z bazylii i mięty.



Składniki na spaghetti:
  • 200 gram makaronu spaghetti pełnoziarnistego
  • 500 gram mielonego mięsa ( u mnie wieprzowo-wołowe)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 por (biała część)
  • 4 świeże pomidory
  • 100 gram koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • Sól himalajska, pieprz czarny, pieprz cayenne, oregano
Składniki na pesto:
  • 0,5 szklanka liści świeżej bazylii
  • 0,25 szklanki liści świeżej mięty
  • 50 gram płatków migdałowych lub rozdrobnionych migdałów
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól himalajska

Przygotowanie:

Wstawiłam wodę na makaron i ugotowałam zgodnie z przepisem na opakowaniu. Czosnek i por drobno pokroiłam i podsmażyłam na podgrzanym wcześniej oleju rzepakowym. Dodałam mięso mielone i smażyłam, aż do momentu, gdy mięso nie było surowe. Dodałam obrane i pokrojone w kostkę pomidory. Przyprawiłam nieco solą himalajską, oregano i pieprzem. Smażyłam jeszcze kilka minut, aż pomidory lekko zmiękły.

Świeżą bazylię i miętę zmiksowałam za pomocą rozdrabniacza (można użyć blendera) wraz z migdałami, pokrojonym drobno czosnkiem, oliwą z oliwek, sokiem z cytryny i szczyptą soli.

Na ugotowany makaron nakładałam porcję mięsa z sosem i na wierzch ułożyłam odrobinę zielonego pesto. Życzę smacznego!

sobota, 27 września 2014

O Cholera!, czyli szwajcarski pieróg w cieście zapiekany

W ramach kontynuacji poznawania tajników szwajcarskiej kuchni natknęłam się na danie o bardzo zagadkowej i niejedno znaczącej nazwie Cholera. Pierwsza myśl – „cóż za tajemnicza potrawa kryje się pod taką nazwą?”. Zagłębiłam się w kilka ciekawych artykułów i już wiedziałam więcej. Cholera okazała się tradycyjnym, szwajcarskim pierogiem warstwowym z farszem ziemniaczano-jabłkowym z dodatkiem pora i startego sera. Samo danie wywodzi się z górskiego kantonu Wallis, ale nie ma nigdzie wzmianek, skąd wzięła się sama nazwa. Te pozornie różne smaki komponują się niemal perfekcyjnie i aż dziw, że szwajcarskie cholery nie są bardziej popularne.

Ten przepis zgłosiłam do konkursu Szwajcarskie Inspiracje organizowanego przez firmę Victorinox w serwisie durszlak.pl


Składniki:

    Szwajcarskie inspiracje
  • 2 opakowania ciasta francuskiego (bądź przygotowane własnej roboty)
  • 2-3 ziemniaki (jak większe wystarczą 2)
  • 1 cebula
  • 1 por (bez zielonej części)
  • 3 jabłka
  • 15 dkg sera Gruyère
  • Sól himalajska, pieprz czarny, cynamon, przyprawa do ziemniaków
  • Żółtko z jednego jajka
  • Masło klarowane

Przygotowanie:

Ziemniaki podgotowałam w mundurkach tak, aby nie były miękkie i zostawiłam na kilka godzin do wystygnięcia. Cebulę drobno posiekałam, a por pokroiłam w pół krążki. Podsmażyłam na masełku klarowanym na brązowy kolor, pod koniec lekko posoliłam i przyprawiłam pieprzem. Zostawiłam do ostygnięcia. Ziemniaki obrałam i starłam na tarce o grubych oczkach, przyprawiłam solą, pieprzem i przyprawą do ziemniaków. Jabłka obrałam i pokroiłam w drobną kostkę, przyprawiłam cynamonem. Ser Gruyère starłam na tarce o grubych oczkach.


Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni. Na blaszkę pokrytą papierem do pieczenia wyłożyłam podwójną warstwę ciasta francuskiego w kształcie owalu (kształt może być dowolny), a na nim układałam kolejno warstwy: warstwa, warstwa cebulki z porem, warstwa jabłek i na koniec posypałam serem  Gruyère. Z każdej strony zostawiłam czysty pasek ciasta (do max 2cm). Na wierzch położyłam drugą, nieco większą, ale pojedynczą warstwę ciasta francuskiego i zlepiłam po bokach z pierwszym, tak by powstał jeden pieróg. Posmarowałam wierzch ciasta żółtkiem jajka i włożyłam do piekarnika na około 30-35 minut. Po tym czasie szwajcarska Cholera była już gotowa do spożycia. Życzę smacznego!




niedziela, 21 września 2014

Pieczone Rösti z pastą pistacjowo-koperkową oraz wędzonym łososiem

Po raz drugi sięgam do smaków szwajcarskiej kuchni i po raz drugi stwierdzam, że niby syte i dość kaloryczne danie, może być przyrządzone w wersji lekkiej i gwarantującej dobre samopoczucie. Jeżeli jesteście miłośnikami ziemniaków, to z pewnością nie zawiedziecie się, bo  Rösti są przygotowane właśnie z tego warzywa. Tradycyjnie przygotowuje się je z lekko podgotowanych ziemniaków i smaży na całej patelni. Jako dodatek stosuje się stopiony ser, białą kiełbasę, a nawet jajko. Ja proponuję przygotować Rösti w wersji mniej tradycyjnej choć z pewnością fundamenty potrawy będą zachowane. U mnie placki były upieczone, a nie smażone, lecz w pierwszej kolejności podgotowałam je, by zachować jak najwięcej z oryginalnych przepisów Szwajcarów. Jako dodatek posłużył mi wędzony na zimno łosoś oraz pasta na bazie serku naturalnego z pistacjami i świeżym koperkiem.





Przepis bierze udział w konkursie Szwajcarskie Inspiracje, organizowanym w serwisie durszlak.pl przez firmę Victorinox.

Składniki na placki:

  • 5 ziemniaków
  • 1 cebula
  • Sól himalajska, pieprz czarny, przyprawa do ziemniaków

Składniki na dip:

  • 0,5 szklanki obranych z łupinek pistacji
  • 2 łyżki pokrojonego świeżego koperku
  • 1 serek homogenizowany naturalny
  • 1 ząbek czosnku
  • Sól himalajska

Dodatkowo:

  • Łosoś wędzony na zimno
  • Świeży koperek

Przygotowanie:

Ziemniaki podgotowałam w mundurkach w lekko osolonej wodzie (gotowałam około 10 minut) i zostawiłam na kilka godzin do ostygnięcia.

Szwajcarskie inspiracjePrzeszłam do dipu bo chciałam by postał chwilę w lodówce. Pistacje podsmażyłam na suchej patelni, a następnie zmieliłam w rozdrabniaczu na prawie gładką masę. Wymieszałam masę z serkiem naturalnym, pokrojonym drobno koperkiem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem i szczyptą soli. Włożyłam do lodówki na czas przygotowania placków.

Piekarnik nagrzałam do 180 stopni. Obrałam ziemniaki i starłam na tarce o grubych oczkach, dodałam drobno pokrojoną cebulę i przyprawiłam odrobiną soli himalajskiej, pieprzu czarnego i przyprawy do ziemniaków. Z powstałej masy formowałam okrągłe placuszki za pomocą foremki (na ok 1 cm) i układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Placki piekłam przez około 30-40 minut aż się ładnie zarumieniły. Ja mam dość stary piekarnik więc polecam na bieżąco doglądać i weryfikować, czy placki są już odpowiednio zarumienione.

Podawałam Rösti z pastą pistacjowo-koperkową i łososiem wędzonym na zimno. 


niedziela, 7 września 2014

Szwajcarskie Capuns gotowane na parze

Dla każdego, kto miał okazję odwiedzić już Szwajcarię, Capuns nie są zapewne żadną nowością. Ja jeszcze nie byłam więc doszkoliłam się czytając tu i ówdzie i myślę, że wiem już sporo na temat tego szwajcarskiego przysmaku. Najprościej jest porównać Capuns do gołąbków, gdyż zawijane są w liście w ten sam sposób. Różnica tkwi w rodzaju liścia, a także innym niż w przypadku polskich gołąbków farszu. Tradycyjne Capuns zawija się  w liście boćwiny, a ich farsz stanowi mieszanka mąki, sera, mleka, często też ziemniaków. Mimo, że gołąbki prezentują się prawie jak z najdroższych restauracji, pierwotnie stanowiły posiłek biedniejszej części ludności, której mieszkańcy spożywali je jako posiłek, którym można było najeść się do syta.


Ja, z racji tematu mojego bloga, przedstawiam pomysł na wersję „light” szwajcarskich Capuns. Do tego, zamiast ich trakcyjnego duszenia, ugotowałam je na parze, by móc zachować jak najwięcej wartości odżywczych. Zamiast trudno dostępnych liści boćwiny, posłużyłam się liśćmi młodej kapusty.

Przepis ten bierze udział w konkursie Szwajcarskie Inspiracje, organizowanym w serwisie durszlak.pl przez firmę Victorinox. Swoją drogą, używam noży Victorinox już od kilku lat, tak samo jak moja mama i siostra. Tak zwane pomidorówki, czyli noże do krojenia pomidorów, w mojej kuchni służą do krojenia wszystkiego :) Są wprost rewelacyjne.


Składniki na gołąbki:
  • 10 liści młodej kapusty
  • 250 gram białego serka kanapkowego (może być nawet homogenizowany naturalny)
  • 200 gram mąki ryżowej
  • 100 gram szynki tyrolskiej
  • 2 jajka
  • 3 łyżki mleka
  • 1 czerwona cebula
  • Świeży szczypiorek
  • Sól himalajska, pieprz kolorowy
  • Masło klarowane

Składniki na sos:
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka bulionu warzywnego
  • Szynka tyrolska i szczypiorek do ozdoby

Przygotowanie:

Na rozgrzanej patelni podgrzałam masło klarowane i usmażyłam na nim drobno pokrojoną szynkę tyrolską i cebulkę czerwoną. Mąkę wymieszałam dokładnie z jajkami, mlekiem i serkiem kanapkowym, tak by powstała gładka masa. Dodałam szynkę z cebulką oraz pokrojony drobno szczypiorek, przyprawiłam solą himalajską i pieprzem kolorowym. Odstawiłam farsz na około 20 minut.

Szwajcarskie inspiracjeLiście młodej kapusty oddzieliłam od łodyg i zblanszowałam poprzez zanurzenie ich na około minutę we wrzącej wodzie i następnie osuszenie papierowym ręcznikiem. Gdy całkiem wyschły, na każdy z liści pożyłam łyżkę przygotowanego farszu i zawinęłam tak samo, jako polskie gołąbki. Smażyłam Capuns na rozgrzanym maśle klarowanym z każdej strony, a następnie przełożyłam do parowaru i gotowałam jeszcze przez około 20 minut.

W trakcie gotowania przygotowałam sos. W małym garnku podgotowałam mleko i wlałam do niego wcześniej przygotowany bulion warzywny. Gotowałam przez dosłownie 2-3 minuty. Na suchej patelni podsmażyłam pokrojoną w plasterki szynkę tyrolską.

Capuns podawałam w przygotowanym sosie z dodatkiem szynki tyrolskiej i świeżego szczypiorku.

poniedziałek, 1 września 2014

Ryba w sosie słodko-kwaśnym z makaronem chińskim

Czy nie zdarza Wam się czasami zjeść jakiejś chińszczyzny? Ja już nie byłam kilka lat, głównie dlatego, że kiedyś się mocno przytrułam, a także dlatego, że dania te często są bardzo tłuste i nie zawsze świeże. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowałam ze smaku azjatyckich potraw i w weekend przygotowałam rybę w sosie słodko kwaśnym z dodatkiem makaronu chińskiego. Sos przygotowałam samodzielnie i co tu dużo pisać, wyszedł prawie jak z prawdziwego „Chińczyka”. Oczywiście można go bardzie urozmaicić np. pędami bambusami, ja natomiast zrobiłam wersję bez tego dodatku. Moja wersja była też zdecydowanie lżejsza, gdyż nie smażyłam ryby w panierce, a sosu nie zagęszczałam mąką.



Składniki:
  • Filet z dorsza norweskiego (może być równie dobrze inna ryba)
  • 1,5 marchewki
  • 0,5 papryki
  • 0,5 puszki kukurydzy
  • 1 cebula
  • 1 puszka ananasa w kawałkach
  • 1 pomarańcza
  • 1 szklanka soku cytrynowego (lub sok z dwóch cytryn)
  • 0,5 kg sosu pomidorowego z kartonu
  • 3 łyżki syropu z agawy
  • Sól himalajska, pieprz czarny, przyprawa chińska, przyprawa do ryb
  • Olej ryżowy
  • Makaron chiński lub ryż (do wyboru)


Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzałam do ok. 180 stopni. Umyty filet z dorsza przyprawiłam solą himalajską i przyprawą do ryb. Wstawiłam do piekarnika na około 20 minut w rękawie do pieczenia. Cebule posiekałam na małe kawałki, a paprykę i marchewkę w małe patyczki. Na rozgrzanym oleju ryżowym smażyłam cebulę, a jak lekko się zeszkliła, dodałam paprykę i marchewkę. Smażyłam pod przykrywką kilka minut, po czym dodałam odsączoną kukurydzę i również odsączonego ananasa. Smażyłam kolejne kilka minut, po czym dodałam sok z wyciśniętej pomarańczy, sok cytrynowy, sok z puszki ananasa i syrop z agawy. Przyprawiłam lekko solą himalajską i przyprawą chińską, gotowałam jeszcze kilka minut, po czym dodałam sos pomidorowy i gotowałam jeszcze dosłownie 3-4 minuty. Jeżeli chcielibyście osiągnąć konsystencję, jak w chińczyku, możecie dodać wymieszaną z wodą 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Ja ten element pominęłam. Upieczoną rybę podzieliłam na mniejsze kawałki  i podawałam z makaronem chińskim oraz przygotowanym sosem słodko-kwaśnym. Aż ślinka cieknie :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Krewetki z kaszą jaglaną i sosem orzechowym

Ruszyłam do boju z nowym przepisem. Tym razem na moim stole zagościły krewetki koktajlowe w iście pysznym towarzystwie sosu orzechowego i kaszy jaglanej. Wbrew pozorom danie przygotowałam bardzo szybko, a zarówno wygląd jak i smak zachęcił mnie, by częściej sięgać po masło orzechowe i mleczko kokosowe w ciepłych daniach. Dodały wyrazistości krewetkom, a kasza sprawiła, że oprócz smaku poczułam, że obiad jest wartościowy.


Składniki:
  • 0,5 szklanki kaszy jaglanej
  • 25 dkg krewetek koktajlowych (użyłam mrożonych)
  • 0,5 papryczki chili
  • 1 zwykła papryka czerwona
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • 300 ml mleczka kokosowego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • Liście świeżej mięty
  • Garść orzechów ziemnych
  • Olej rzepakowy, sól himalajska, przyprawa do owoców morza

Przygotowanie:

Przygotowanie zaczęłam od lekkiego rozmrożenia krewetek. Kaszę jaglaną ugotowałam w lekko solonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na patelni rozgrzałam małą ilość oleju rzepakowego i podsmażyłam na nim przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku wraz z drobno pokrojonymi papryczką chili i czerwoną papryką. Następnie dodałam masło orzechowe, a gdy się stopiło, dolałam mleczko kokosowe. Po dosłownie 3 minutach dodałam sos sojowy i krewetki. Smażyłam jeszcze kilka minut, aż krewetki się lekko skurczyły. Na koniec przyprawiłam lekko solą i przyprawą do owoców morza. Dodałam ugotowaną kaszę jaglaną i wymieszałam. Porcję dania posypałam obranymi połówkami fistaszków i listkami świeżej mięty Smacznego!

wtorek, 19 sierpnia 2014

Pieczony dorsz z pieczarkami

Jak wiecie rybę można przyrządzić na wiele różnych sposobów. Ja bardzo lubię wersję pieczoną i dziś właśnie w ten sposób przyrządziłam filet z dorsza. Może i danie nie jest kolorowe, ale z pewnością bardzo dobre i łatwe w przygotowaniu.


Składniki:
  • Filet z dorsza norweskiego (jedna porcja)
  • 15 dkg pieczarek
  • 1 mała cebulka
  • Cytryna
  • Przyprawa do ryb, pieprz kolorowy, czosnek suszony, sól himalajska
  • Oliwa z oliwek, olej rzepakowy
  • Ziemniaki ugotowane (może być równie dobrze ryż)


Przygotowanie:

Filet z dorsza obsypałam przyprawą do ryb, pieprzem kolorowym i suszonym czosnkiem. Polałam lekko oliwą z oliwek i zostawiłam na pół godziny, by wchłonął przyprawy. Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni. Dorsza piekłam na papierze do pieczenia przez około 25 minut, a 10 minut przed wyjęciem z piekarnika położyłam na nim kilka plasterków cytryny.

Na patelni rozgrzałam małą ilość oleju rzepakowego i usmażyłam na niej drobno pokrojoną cebulkę, aż osiągnęła złoty kolor. Dodałam drobno pokrojone pieczarki i przyprawiłam solą himalajską oraz pieprzem. Pieczarki były gotowe, gdy wyparowała z nich woda.

Dorsza podawałam z pieczarkami oraz ugotowanymi ziemniakami w przyprawie do ziemniaków. 

wtorek, 12 sierpnia 2014

Szybki makaron z sosem łososiowo-jogurtowym

Jakoś mimo jeszcze długich dni, które upływają tak szybko, trudno znaleźć czas na dłuższy obiad. Nie ma oczywiście nic straconego, bo wiem, że mogę przygotować coś całkiem znośnego także w krótszym czasie. Jednym z pomysłów jest dzisiejsze danie na makaron z sosem jogurtowym z kawałkami wędzonego łososia.


Składniki:
  • Ugotowany makaron – rodzaj wedle uznania (jedna porcja)
  • 100 gram łososia wędzonego na zimno
  • 1 opakowanie małego jogurtu naturalnego
  • Świeży koperek
  • Pieprz kolorowy
  • Cytryna (do ozdoby)

Przygotowanie:

Gdy macie już ugotowany makaron, to pozostała praca jest bardzo szybka. Ja pokroiłam łososia w małe paseczki i wymieszałam z jogurtem naturalnym. Dodałam szczyptę pieprzu kolorowego i małą garstkę świeżego koperku. Wymieszałam całość z makaronem i przyozdobiłam plasterkami cytryny.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Miodowy łosoś w płatkach migdałowych

Już ponad tydzień minął, odkąd wróciłam z wakacji i teraz mogę ruszyć pełną parą z kolejnymi pomysłami na zdrowe dania. Zatęskniłam za moją ulubioną rybą - łososiem, więc to właśnie ona dziś trafiła na mój talerz. Przygotowałam łososia pieczonego w wersji na słodko z miodem i migdałami. Jak dla mnie, była to miła odmiana.

Składniki:
  • Filet z łososia – jedna porcja
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka płatków migdałowych
  • 1 łyżka oleju z orzechów włoskich
  • Sól himalajska

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni. Przygotowałam szybką, słodką marynatę. Olej wymieszałam energicznie z miodem i szczyptą soli himalajskiej. Posmarowałam marynatą łososia i zostawiłam na kilkanaście minut. Następnie posypałam zamarynowaną porcję łososia płatkami migdałowymi i wstawiłam do piekarnika na papierze do pieczenia (nie zawijałam). Łosoś był gotowy po około 20 minutach. Podawałam go z tradycyjną surówką z marchewki i jabłka.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Pieczony łosoś z pikantną salsą z mango

Ostatnio było trochę mniej wpisów i w najbliższych tygodniach wcale nie będzie lepiej. A to wszystko za sprawką wakacyjnego wyjazdu do Bułgarii. Mam ogromną nadzieję, że przyjadę natchniona nowymi pomysłami i że wśród zapewne licznych fast-foodowych restauracji na deptaku znajdę też takie, które zaserwują zdrowe i pomysłowe danie. Jak tylko na takie trafię, z pewnością wykorzystam pomysły w kuchni, byście mogli również się przekonać o możliwościach bułgarskiej kuchni. A dziś na moim stole królował ponownie łosoś w wersji na słodko :)





Składniki:
  • Filet z łososia
  • 1 dojrzałe mango
  • 0,5 czerwonej cebuli
  • Garść listków świeżej mięty
  • 3 łyżki soku z limonki
  • 5 łyżek oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu
  • Sól himalajska, pieprz cytrynowy, chili

Przygotowanie:

Marynata

4 łyżki oliwy wymieszałam z szczyptą soli himalajskiej, pieprzem cytrynowym, 1 łyżką soku z limonki oraz miodem. Dodałam kilka drobno pokrojonych listków mięty . Umyty i wysuszony filet obtoczyłam marynatą i pozostawiłam na około 30 minut.

Salsa

Mango pokroiłam w ok. 1 cm kostkę. Dodałam drobno pokrojoną czerwoną cebulę. Pokroiłam też drobno miętę i dodałam do pozostałych składników. Na koniec dodałam szczyptę soli himalajskiej, pieprz cytrynowy, 1 łyżkę oliwy z oliwek i 2 łyżki soku z limonki. Wymieszałam składniki i wstawiłam do lodówki na czas pieczenia łososia.

Łosoś

Łososia piekłam w temperaturze około 180 stopni przez około 20-25 minut. Aby był przyrumieniony, piekłam go bezpośrednio na papierze do pieczenia. Podawałam razem ze schłodzoną salsą z mango. Pyszne!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zapiekanka z cukinii i komosy ryżowej

Zatęskniłam za zapiekankami warzywnymi i dziś od razu po przyjściu z pracy zabrałam się, by przygotować pyszne zapiekane danie. Tego smaku brakowało mi przez ostatnie kilka tygodni :)



Składniki:
  • 2 cukinie
  • 2 marchewki
  • 1,5 szklanki komosy ryżowej
  • 1 kulka mozzarelli
  • 2 jajka
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • 2 łyżki mąki orkiszowej
  • Sól himalajska, pieprz kolorowy, zioła prowansalskie, świeży koperek
  • Olej kokosowy (do wysmarowania blachy)
  • Olej rzepakowy (do smażenia)

Przygotowanie:

Zaczęłam od ugotowania komosy ryżowej. Użyłam proporcji 1,5 szklanki komosy i 3 szklanki wody. Gotowałam aż komosa wchłonęła wodę (ok. 20 minut). W międzyczasie posiekałam drobno cebulę i podsmażyłam na złoto na patelni wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Odstawiłam. Cukinię dobrze umyłam, ale nie obierałam. Starłam na tarce o dużych oczkach i odstawiłam, by później móc odsączyć wodę. Na tarce starłam także marchewkę i mozzarellę. Gdy komosa była ugotowana połączyłam ją z pozostałymi składnikami (cukinia już odsączona), przyprawiłam sola himalajską, pieprzem kolorowym, ziołami prowansalskimi i świeżym koperkiem. Na koniec dodałam jajka i wszystko wymieszałam. Masę przełożyłam do blaszki wysmarowanej olejem kokosowym i wstawiłam do piekarnika. Zapiekanka była gotowa po około 45 minutach. Polecam!

sobota, 28 czerwca 2014

Łosoś grillowany w marynacie musztardowej z salsą miętowo-malinową

Moja ulubiona rybka znów dziś króluje na stole. Tym razem postanowiłam ugrillować łososia i podać go w towarzystwie salsy z malin i listków świeżej mięty.



Składniki:
  • Filet z łososia (2 porcje)
  • 25 dkg świeżych malin
  • Garść listków świeżej mięty
  • 2 łyżki musztardy
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • 2 łyżki oleju z orzechów włoskich
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 1 łyżka syropu z agawy
  • Sól himalajska, pieprz kolorowy
  • Ugotowany ryż biały (może być inny)

Przygotowanie:

Marynata

Musztardę wymieszałam z 4 łyżkami oliwy z oliwek i 2 łyżkami oleju z orzechów włoskich. Dodałam szczyptę soli i pieprzu kolorowego. Obtoczyłam filety z łososia w marynacie i zostawiłam tak na ok. 30 minut w lodówce.

Salsa

Maliny opłukałam i w miseczce połączyłam z 2 łyżkami oliwy z oliwek, octem balsamicznym, syropem z agawy i sokiem z limonki. Dodałam pokrojone drobno listki świeżej mięty, wymieszałam i wstawiłam do lodówki na 15 minut.

Łosoś

Zamarynowanego wcześniej łososia grillowałam z każdej ze stron po kilku minut, ale tak aby się nie rozpadł.

Na talerzu połączyłam składniki, podawałam łososia w towarzystwie pysznej salsy miętowo-malinowej. Jako dodatek posłużył mi biały ryż, lecz jest to oczywiście Wasza decyzja :) Smacznego!

Sałatka z kaszy bulgur, tuńczyka i bobu

W związku z tym, że jest to sałatka i nie musi być na ciepło część składniki, które trzeba była gotować, przygotowałam dzień wcześniej (kasza i bób). Polecam sałatkę, bo wyszła naprawdę smaczna mimo niewielkiego wysiłku, jaki był potrzebny przy jej przygotowaniu.


Składniki:
  • 0,5 opakowania kaszy bulgur
  • 0,5 kg świeżego bobu
  • 2 puszki tuńczyka w sosie własnym (kawałki)
  • 2 pomidory malinowe
  • Kilka listków świeżej mięty cytrynowej
  • Sól himalajska, papryka słodka, koperek świeży
  • Olej z orzechów włoskich

Przygotowanie:

Bób gotowałam około 20 minut i po ugotowaniu obrałam ze skórek. Kaszę bulgur ugotowałam zgodnie z przepisem na opakowaniu i zostawiłam do wystygnięcia. Następnie połączyłam składniki i dodałam tuńczyka oraz pokrojone w ósemki pomidory. Przyprawiłam odrobiną soli himalajskiej i szczyptą słodkiej papryki. Miętę i koperek posiekałam drobno i wymieszałam z olejem z orzechów włoskich, polałam sałatkę i podawałam na stół. Smacznego!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Makaron z suszonymi pomidorami, tuńczykiem i pistacjowym pesto

Wczoraj zdecydowanie był to obiad na szybko, ale wyszedł bardzo dobrze więc chętnie dzielę się przepisem. Moja współlokatorka kilkakrotnie wspomniała, że bardzo ładnie pachnie i koniecznie chce poznać przepis.


Składniki:
  • 30 dkg makaronu (u mnie mieszanka białego i pełnoziarnistego)
  • 1 mały słoik suszonych pomidorów
  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 0,5 szklanki obranych z łupinek pistacji
  • 1 garść liści świeżej bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 5 łyżek oliwy z oliwek
  • 2 łyżki soki z limonki

Przygotowanie:

Makaron ugotowałam zgodnie z przepisem na opakowaniu. W między czasie w rozdrabniaczu przygotowałam pesto z pistacji, liści bazylii, oliwy z oliwek i soku z limonki. Na patelni rozgrzałam niewielką ilość oleju ze słoika z suszonymi pomidorami i podsmażyłam na nim przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodałam pokrojone w paseczki suszone pomidory i tuńczyka z puszki i chwilę podsmażyłam. Dodałam ugotowany makaron i pesto i smażyłam jeszcze przez kilka minut. Pyszny makaron gotowy!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Miętowe naleśniki z pomidorowym farszem z kurek i kurczaka - kurczak

Przygotowując to danie nie wiedziałam czy się uda, robiłam je pierwszy raz i do czasu skosztowania, czułam smak tylko oczami (nosem :) ) wyobraźni. Mimo, że na talerzu starło się kilka różnych smaków, okazało się, że idealnie się ze sobą skomponowały, a ja po zjedzeniu jednego naleśnika szybko pobiegłam do kuchni po dokładkę. Jak Wam podoba się takie połączenie?


Składniki na ciasto:
  • 2 szklanki mąki orkiszowej
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki wody
  • 1 szklanka listków świeżej mięty
  • Sól himalajska
  • Olej rzepakowy do smażenia

Składniki na farsz:
    Pudliszki - Pomidorowe inspiracje
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka (większa)
  • 30 dkg kurek
  • 1 młoda cukinia
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnki
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • Świeży koperek (garść), świeża bazylia (garść)
  • Sól himalajska, papryka słodka, Cayenne, pieprz kolorowy, oregano
  • Olej rzepakowy do smażenia

Przygotowanie:

Naleśniki

Umyte listki mięty zmieliłam za pomocą rozdrabniacza (można je też przecisnąć przez praskę lecz to dłużej się schodzi :) ). Jajka wymieszałam z mlekiem i wodą, dodałam szczyptę soli himalajskiej, a potem regularnie dodawałam mąkę, cały czas mieszając tak, aby powstała gładka masa naleśnikowa. Dodałam rozdrobnioną miętę i wymieszałam ponownie. Naleśniki smażyłam na minimalnej ilości oleju rzepakowego. Z podanej ilości powinno Wam wyjść 6 naleśników.

Farsz

Zaczęłam od kurek, starannie je umyłam i podgotowałam przez dosłownie 5 minut w lekko osolonej wodzie. Cebulę drobno pokroiłam, a czosnek przecisnęłam przez praskę. Smażyłam na małej ilości oleju rzepakowego, a gdy osiągnęły złoty kolor, dodałam pokrojonego drobno kurczaka. Gdy nie było już widać surowego mięsa, dodałam kurki i pokrojoną na małe kawałki cukinię (nie obierałam). Wszystko smażyłam pod przykryciem przez kolejnych 10-12 minut. Przyprawiłam drobno posiekanym świeżym koperkiem i bazylią, a także solą himalajską i pozostałymi przyprawami. Dodałam koncentrat pomidorowy. Smażyłam jeszcze przez 5 minut. 

Farsz umieściłam w naleśnikach i zawinęłam jak na zdjęciu. Pyszne miętowe naleśniki z pomidorowym farszem z kurek i kurczaka gotowe.

sobota, 14 czerwca 2014

Grillowany łosoś w marynacie miętowej kładziony na sałatce z bobu z młodych ziemniaczków z dodatkiem salsy truskawkowej

Grilluj z łososiem norweskim! Uwielbiam czerwcowe weekendy, szczególnie gdy świecące słońce umila każdy krok, a dzień wydaje się długi i długi i jeszcze dłuższy. Dziś może nie jest aż tak słonecznie, ale z pewnością dzień zaczął się bardzo miło. Oczywiście nie omieszkałam, by umilić go jeszcze bardziej, przyrządzając pysznego czerwcowego łososia norweskiego z dodatkiem mojego ulubionego zielonego warzywa – bobu. Łososia zamarynowałam w świeżej mięcie i uważam, że był to idealny pomysł na dzisiejszy obiad. Jako dodatek posłużyły mi truskawki w postaci pysznej sezonowej salsy. Przepis, tak samo jak i przepisy: 
Grillowany łosoś z pesto pistacjowo-ziołowym i puree z młodego kalafiora i marchewki
Łosoś grillowany w liściach w botwiny z sałatką z pieczonych buraczków i pomarańczy
bierze udział w konkursie "Grilluj z łososiem norweskim".












Składniki:
  • Filet z łososia norweskiego (4 porcje)
  • 0,5 kg bobu
  • 0,5 kg małych młodych ziemniaczków (tzw. groszek)
  • 3 ząbki czosnku
  • Masło klarowane

Składniki na marynatę:
  • 1 garść świeżej mięty
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • Sól himalajska, pieprz cytrynowy
  • 2 łyżki limonki (do polania tuż przed grillowaniem)

Składniki na salsę:
  • 20 dkg truskawek
  • Kilka listków świeżej mięty
  • Kilka listków świeżej bazylii
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1 łyżka miodu
  • 2 łyżki soku z limonki


Przygotowanie:


Marynata

Chciałam, żeby łosoś nabrał właściwego smaku więc zaczęłam od przyrządzenia marynaty miętowej. Świeżą miętę drobno posiekałam i wymieszałam z 6 łyżkami oliwy z oliwek. Dodałam szczyptę soli himalajskiej i pieprzu cytrynowego, wymieszałam i wysmarowałam marynatą 4 porcje umytego filetu z łososia. Odstawiłam na około 40-45 minut do lodówki.

Sałatka

Sałatka powstała z gotowanego bobu i pieczonych ziemniaczków więc musiałam zająć się tymi warzywami  tuż po zamarynowaniu łososia. W pierwszej kolejności włączyłam piekarnik i ustawiłam na 200 stopni. Ziemniaczki w całości dobrze umyłam, wysuszyłam i każdy delikatnie posmarowałam minimalną warstwą masła klarowanego i lekko posoliłam. Każdy ziemniaczek z osobna zawinęłam w folię aluminiową, i wszystkie razem na jednej blasze wstawiłam do piekarnika. Piekłam przez około 45-50 minut (trzeba widelcem sprawdzić czy są już miękkie). Bób gotowałam w lekko osolonej wodzie przez około 20 minut, a po ugotowaniu i opłukaniu zimną wodą, obrałam ze skórek. Czosnek pokroiłam na małe plasterki i podprażyłam chwilę na suchej patelni, by nabrał koloru. Upieczone ziemniaczki wymieszałam z bobem i czosnkiem. Sałatka była już gotowa.

Salsa

Truskawki umyłam i obrałam z szypułek. Pokroiłam na małe kawałeczki. Liście mięty i bazylii drobno posiekałam i dodałam do truskawek. Dodałam oliwę z oliwek, ocet balsamiczny, miód i sok z limonki. Wszystko wymieszałam i wstawiłam na chwilę do lodówki.

Łosoś

Przed samym grillowaniem wyjęłam łososia z marynaty i polałam sokiem z limonki. Grillowałam z obydwu stron po około 7-8 minut.

Na talerzu najpierw ułożyłam sałatkę z bobu i młodych ziemniaczków, na niej ułożyłam łososia, a wierzch pokryłam salsą truskawkową. Mam nadzieję, że tak jak i mi, danie nie tylko podoba się wizualnie, ale również zachęca do spróbowania :)